Marta Fandrey, LL.M.

radca prawny

Prowadzę sprawy cywilne dla moich klientów w Niemczech – wszędzie tam, gdzie mnie potrzebują. W Niemczech również prowadzę swoją kancelarię. Specjalizuję się w szczególności w sprawach o zapłatę z elementem transgranicznym.
[Więcej >>>]

Zgłoś roszczenie

Najlepszy argument w negocjacjach

Marta Fandrey22 kwietnia 2021Komentarze (0)

Najlepszy argument w negocjacjach

Wnętrze Sądu Rejonowego w Meschede z późnej epoki wilhelmińskiej

Dziś opowiem Ci historię pewnej sprawy.

Zgłosił się do mnie klient z Polski, który od lat sprzedaje swoje towary do Niemiec. Niestety trafiło mu się w ostatnich latach* również kilku niesolidnych kontrahentów. Nie reagowali na wysyłane z Polski wezwania do zapłaty, więc możliwości poradzenia sobie z tymi sprawami poprzez działania z Polski wyczerpały się.

Przejrzałam dokumenty i ustaliliśmy, że wystąpię o nakazy zapłaty.

Jeden z dłużników zapłacił od razu po uzyskaniu przeze mnie nakazu zapłaty – całą kwotę, razem z odsetkami i kosztami (również moim honorarium).

Drugi dłużnik wniósł sprzeciw od nakazu zapłaty, więc skierowałam sprawę na drogę postępowania spornego. Jako pełnomocnik drugiej strony zgłosiła się renomowana kancelaria, więc spodziewałam się spektakularnego fechtunku na wyszukane argumenty, tymczasem… przeciwnik szybciutko, jeszcze przed upływem terminu do złożenia odpowiedzi na pozew, zapłacił kwotę główną roszczenia i sprawa zakończyła się bez rozprawy. W tej chwili czekam już tylko na postanowienie o przyznaniu nam kosztów.

Trzecia sprawa – o największą kwotę z tych trzech – na początku przebiegała gładko, bo nakaz zapłaty się uprawomocnił, dłużnik nie wniósł sprzeciwu, ale też nie zapłacił i nie skontaktował się z nami w żaden sposób. Rozpoczęłam zatem postępowanie egzekucyjne – właściwy sąd szybko wydał postanowienie o zajęciu rachunku bankowego dłużnika. Niestety, konto było puste… Bank odpisał nam, że nie ma na rachunku żadnych środków.

Wtedy padło pytanie od klienta – i co teraz?

To jest zawsze trudny moment, bo oczywiście cieszy mnie tytuł wykonawczy (wyrok lub nakaz zapłaty), ale prawdziwa satysfakcja pojawia się, jeśli klient rzeczywiście odzyskuje swoje pieniądze. Tu się na to na razie nie zapowiadało. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić na tę chwilę, ale po drugiej stronie po prostu nie było środków.

Przedstawiłam klientowi, jakie jeszcze mamy na ten moment prawne możliwości, ale wszystkie wiązały się z dalszymi kosztami i ryzykiem, więc doradziłam, żeby na razie poczekać. Musisz wiedzieć, że zajęcie rachunku bankowego pozostaje w mocy, nawet jeśli na początku konto jest puste. Dopóki nie wycofasz zajęcia, bank będzie wiedział, że jego klient ma wierzyciela, który czeka na swoje pieniądze i jeśli na rachunku pojawią się środki, przekaże Ci je.

Któregoś dnia odebrałam telefon od niezbyt zadowolonego jegomościa, który bez ogródek spytał, czemu zajęłam jego rachunek bankowy… Tak, chodziło o tę sprawę. Okazało się, że dłużnik nie odbierał poczty, nie zauważył więc nakazu zapłaty, nie wiedział o jego uprawomocnieniu i o wszystkim dowiedział się dopiero na etapie egzekucji. Zależało mu na odzyskaniu kontroli nad rachunkiem bankowym, więc zaczęliśmy negocjacje.

Niestety na początek druga strona zaproponowała tak niską wpłatę, że nie mogliśmy na to przystać. Wysłałam naszą propozycję i zapadła cisza.

Po dłuższym czasie przyszła odpowiedź, która była już bardziej po naszej myśli. Jednocześnie przeczesałam wszystkie możliwe rejestry**, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o dłużniku, jego wspólnikach i ich ewentualnych innych interesach i możliwościach finansowych. Okazało się, że rzeczywiście wspólnik dłużnika działa także w innej branży, nie powiązanej z pierwotnym roszczeniem, nie sezonowej i niespecjalnie dotkniętej przez pandemię. Wiedziałam więc, że możemy negocjować dalej. Jednocześnie dłużnik bardzo się uaktywnił, dzwonił do mnie codziennie i napierał na jak najszybsze zakończenie sprawy. Ewidentnie zależało mu na czasie.

Przy którejś z rozmów wyszło szydło z worka – okazało się, że bank uznał, że klient, który ma zajęty przez wierzyciela rachunek bankowy, jest mniej wiarygodny i zaproponował mu dużo gorsze warunki finansowe dla transakcji związanej z inną z jego spółek. Po mojej obietnicy, że po otrzymaniu przelewu w ramach naszych uzgodnień zwolnię od razu zajęcie rachunku bankowego, pieniądze dostaliśmy natychmiast.

Najlepszym argumentem okazał się zatem splot dwóch okoliczności: zajęcia rachunku bankowego i działania banku, który uznał swojego klienta z zajętym rachunkiem bankowym za potencjalnie problematycznego.

* uwaga na przedawnienie, pisałam o nim tutaj

** zajrzyj tutaj

Upadłość dłużnika - i co dalej?Czasami zdarza się, że kontrahent ogłasza upadłość. W tej chwili w Niemczech ze względu na pandemię zawieszony jest częściowo obowiązek otwierania postępowania upadłościowego w razie niewypłacalności, co oznacza, że fala upadłości może nadejść wraz końcem pandemii.

Czy możesz się na to jakoś przygotować?

Najlepiej – sprzedając swoje towary lub usługi za zaliczki. Wtedy w ogóle nie powstaje problem niezapłaconych należności. To oczywiście trochę żart, nie zawsze jest to możliwe, ale warto monitorować zaległości kontrahentów i reagować na bieżąco.

Sensownym zabezpieczeniem mogą być przewłaszczenie na zabezpieczenie, zastrzeżenie własności rzeczy sprzedanej lub prawo zastawu. Niestety ogłoszenie upadłości niweczy wiele zabezpieczeń ze względu na przepisy prawa upadłościowego.

Czy to oznacza, że upadłość dłużnika oznacza utratę wierzytelności?

Nie, po ogłoszeniu upadłości można zgłosić wierzytelności do masy upadłości, przesyłając zgłoszenie syndykowi (niem. Insolvenzverwalter). Najczęściej syndyk sam po sprawdzeniu ksiąg upadłego wzywa wierzycieli do zgłaszania wierzytelności.

Możesz też sprawdzić na oficjalnym portalu www.insolvenzbekanntmachungen.de czy i kiedy upadłość została ogłoszona i do kiedy należy zgłaszać wierzytelności do masy upadłości.

Samo zgłoszenie wierzytelności nie wymaga specjalnej formy, ale syndyk będzie chciał, żeby zostało sporządzone po niemiecku. Należy opisać w nim należności i dołączyć kopie faktur, ewentualnie także kopie zamówień czy dowodów wykonania umowy (np. dostarczenia towaru). Jeśli wierzytelności są sporne, syndyk może je kwestionować i wtedy możliwe, że trzeba będzie wejść w spór z syndykiem.

Odsetki od zgłaszanych wierzytelności możemy naliczyć tylko do dnia poprzedzającego dzień ogłoszenia upadłości.

Termin zgłaszania wierzytelności

znajdziesz w ogłoszeniu o otwarciu postępowania upadłościowego lub w informacji od syndyka. Jeśli nie zdążysz zgłosić wierzytelności w podanym terminie, możesz nadal zgłosić je później. Ewentualne opóźnienie może skutkować niewielką dodatkową opłatą, ale dopóki postępowanie upadłościowe się toczy, możesz nadal zgłosić wierzytelność do masy upadłości.

Dlatego też np. w jednym z większych postępowań upadłościowych w Niemczech – upadłości linii lotniczych AirBerlin – nadal można zgłaszać wierzytelności do masy upadłości, mimo że ogłoszenie upadłości nastąpiło w 2017 roku i formalnie termin zgłaszania wierzytelności minął. Oczywiście musisz pamiętać o przedawnieniu.

Co po zgłoszeniu wierzytelności do masy upadłości?

Pozostaje właściwie czekać. Postępowania upadłościowe trwają bardzo długo.

Syndyk musi spieniężyć masę upadłości i podzielić pozostały majątek pomiędzy wierzycieli proporcjonalnie do zgłoszonych przez nich kwot. Może to trwać nawet kilka lat.

Skutki podatkowe

Postępowanie trwa długo, a kwoty wypłacane na koniec mogą być niewielkie. Czy w takim przypadku warto w ogóle zgłosić wierzytelności do masy upadłości?

Uważam, że warto. Po pierwsze, w końcu to Twoje pieniądze i warto dać sobie szansę na odzyskanie chociażby części należności.

Po drugie, wciągnięcie wierzytelności przez syndyka na listę wierzytelności uprawdopodabnia jej nieściągalność, co zgodnie z przepisami podatkowymi jest jednym z warunków zaliczenia należności w ciężar kosztów podatkowych.

***

Po przeczytaniu „Upadłość dłużnika – i co dalej?” zachęcam również do przeczytania:

Przesyłki sądowe i dotrzymywanie terminów w niemieckim procesie cywilnymPodczas niedawnego szkolenia (dla zainteresowanych – prezentacja ze szkolenia jest do pobrania tutaj) uświadomiłam sobie, że czasami niezwykle istotne są bardzo proste, żeby nie powiedzieć prozaiczne kwestie. Taką kwestią jest na pewno komunikacja z sądem.

Niemieckie sądy co do zasady nie wysyłają do pełnomocników listów poleconych. Do stron, które nie są reprezentowane przez pełnomocnika – czasami tak, jeśli od dnia doręczenia pisma biegnie dla strony termin. Jednak i tak nie zawsze są to listy polecone ze zwrotką – najczęściej są to listy w żółtej kopercie, które listonosz wrzuca do skrzynki, notując jednocześnie na liście i w systemie pocztowym datę i godzinę doręczenia.

Wniosek z tego jest jeden – trzeba regularnie sprawdzać skrzynkę pocztową.

Niewiedza o tym, co w niej jest, może nas narazić na spore kłopoty, jeśli upłynie nam istotny termin.

Ale skoro sąd nie wysyła do mnie pism listem poleconym, to skąd wie, kiedy je dostałam?

Sąd doręcza pisma pełnomocnikom za tzw. potwierdzeniem otrzymania (Empfangsbekenntnis). Oznacza to, że pierwszą stronę przesyłki sądowej stanowi formularz, na którym oznaczona jest sprawa i pismo które sąd mi przesyła. Ja (albo sekretariat) wypełniam ten formularz, czyli wpisuję miejsce i datę otrzymania przesyłki, podpisuję i odsyłam do sądu – zwykłą pocztą, faksem lub kwalifikowaną pocztą elektroniczną. To w zupełności wystarcza. Ale oznacza to też, że nie ma tak jak w Polsce awizowania i nie za bardzo mogę mieć wpływ na to, kiedy jaka przesyłka do mnie trafi (a tak można sterować w Polsce awizowanymi przesyłkami poleconymi).

Biorąc pod uwagę to, że zwykły list potrzebuje w Niemczech 1-2 dni na dotarcie do adresata, brak awizowania pozwala skrócić czas czas doręczenia do 1-2 dni właśnie.

Całkiem sporo oficjalnej sądowej poczty dociera do mnie za pomocą specjalnej adwokackiej poczty elektronicznej (tzw. beA). Wtedy czas doręczenia skraca się do minimum, a potwierdzenie otrzymania generuję i wysyłam zwrotnie tą samą drogą.

A jak ja wysyłam listy do sądów?

Tak samo 🙂 to znaczy najczęściej zwykłym listem. Chociaż powinnam napisać – w tej chwili już najczęściej elektronicznie. Wersja papierowa jest właściwie tylko dodatkiem, który idzie w ślad za przesyłką elektroniczną. Dowód doręczenia pisma do sądu (raport z transmisji danych) i tak generuję z poczty elektronicznej, więc potwierdzenie nadania listu poleconego na poczcie nie jest mi do niczego potrzebne.

Jak dotrzymać terminu zakreślonego przez sąd?

Sposób wysyłania pism do sądu ma związek z inną ważną kwestią, a mianowicie dotrzymywaniem terminów zakreślonych przez sąd lub wynikających z przepisów.

Jak wiadomo, w Polsce decyduje data stempla pocztowego. Ale w Niemczech, skoro i tak nie wysyłam przesyłek listem poleconym, to jak mam udowodnić, że wysłałam pismo w terminie?

Tu po prostu liczy się data wpływu pisma do sądu. Albo fizycznie, albo faksem, albo elektronicznie. Jeśli wysyłasz pismo zwykłą pocztą, musisz zadbać o to, żeby przesyłka dotarła do sądu na czas. Jeśli wysyłam pismo faksem lub pocztą elektroniczną, pewność daje mi raport z transmisji danych.

Tak samo musi zadbać o to strona działająca bez pełnomocnika. Ale pamiętaj, że co do zasady komunikacja z sądem zwykłym e-mailem jest dla strony niemożliwa! Pozostaje więc zwykły list (wysłany z odpowiednim wyprzedzeniem) lub faks. Inna możliwość to skrzynki podawcze umieszczone przy sądach (jeśli akurat jesteś w pobliżu).

Przykład z praktyki

Jak to wygląda w praktyce? Jeśli stronom zależy na czasie, taka komunikacja potrafi bardzo przyspieszyć bieg spraw. Na przykład, w zakończonej niedawno sprawie, kolejność zdarzeń na sam koniec wyglądała tak (wszystkie wiadomości były przesyłane elektronicznie):

  • w poniedziałek ustaliłam z pełnomocnikiem drugiej strony ostateczną treść ugody
  • we wtorek pełnomocnik drugiej strony przesłał do sądu treść ugody z prośbą o jej zaprotokołowanie
  • w środę sąd przesłał mi pismo pełnomocnika drugiej strony z pytaniem, czy zgadzam się na treść ugody
  • w czwartek odpisałam sądowi, że zgadzam się na treść ugody
  • w piątek sąd przesłał nam zaprotokołowaną ugodę i zakończył postępowanie.

Gdybyśmy wszystkie listy przesyłali sobie zwykłą pocztą, całość trwałaby oczywiście o wiele dłużej. Myślę, że stosowany w Niemczech sposób komunikacji między sądami, stronami i pełnomocnikami ma duży wpływ na szybkość postępowań.

 

Już za dwa tygodnie, 11 marca 2021 r., będę miała przyjemność poprowadzić szkolenie online dla Koleżanek i Kolegów z Okręgowej Izby Radców Prawnych w Gdańsku. Szkolenie będzie miało ścisły związek z tematem tego bloga – jego temat to:

Dochodzenie i egzekucja roszczeń w Niemczech – aspekty praktyczne i kontraktowe

Udział w szkoleniu jest bezpłatny, serdecznie zapraszam do udziału! Szczegóły znajdziesz TUTAJ.

Jeśli masz już teraz pytania, które chciałbyś mi zadać, napisz mi wiadomość lub zostaw komentarz. Postaram się odpowiedzieć na nie w trakcie szkolenia.

A jeśli nie jesteś radcą prawnym, ale interesuje Cię takie szkolenie dla Ciebie lub Twojej organizacji – daj mi znać, mogę przeszkolić także Ciebie i Twoich pracowników.

Zauważyłam już jakiś czas temu, że na tym blogu dużą popularnością cieszy się wpis „Jak znaleźć dłużnika w Niemczech?”. Ponieważ w pierwszym wpisie na ten temat nie wykorzystałam wszystkich możliwości, dziś przedstawię kolejne:

Bilanse i oficjalne ogłoszenia

UnternehmensregisterSzczegółowe informacje o sytuacji finansowej niemieckich przedsiębiorstw – przede wszystkim roczne sprawozdania finansowe, zwane popularnie bilansami oraz informacje rejestrowe znajdują się na stronie internetowej:

https://www.unternehmensregister.de/

To strona oficjalna, prowadzona przez niemieckie państwowe wydawnictwo Bundesanzeiger. Pobieranie pewnych dokumentów może generować koszty. Plusem tej strony jest to, że zbiera istotne dane dotyczące przedsiębiorstw podlegające publikacji i udostępnia je zainteresowanym w formie elektronicznej.

Upadłość dłużnika

InsolvenzbekanntmachungenNiestety, zdarza się tak, że dłużnik wpadnie w spiralę długów i zgłosi upadłość. Zgodnie z niemieckim prawem dłużnik w stanie niewypłacalności nie może regulować należności i pozostaje mu tylko złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości do właściwego sądu. Ogłoszenia sądów upadłościowych, np. o otwarciu postępowania upadłościowego i wyznaczeniu syndyka można znaleźć na stronie internetowej:

https://www.insolvenzbekanntmachungen.de/

Biały wywiad

W Niemczech działa wiele agencji, które zbierają oficjalnie dostępne informacje na temat firm i udostępniają je w formie płatnych raportów. Agencje te czasami oferują także usługi typu inkaso. Najbardziej popularną jest Creditreform, ale google na pewno podpowie Ci jeszcze więcej…

Zrzeszenia przedsiębiorców

Dla wielu przedsiębiorców członkostwo w oficjalnych zrzeszeniach jest obowiązkowe. Takie instytucje jak Industrie- und Handelskammer lub Handwerkskammer udzielają informacji na temat swoich członków, wystarczy telefon lub e-mail.