Marta Fandrey, LL.M.

radca prawny

Prowadzę sprawy cywilne dla moich klientów w Niemczech – wszędzie tam, gdzie mnie potrzebują. W Niemczech również prowadzę swoją kancelarię. Specjalizuję się w szczególności w sprawach o zapłatę z elementem transgranicznym.
[Więcej >>>]

Zgłoś roszczenie

Miałam dziś krótką wideorozmowę z klientem prowadzącym część swojej działalności w Niemczech (a podstawową działalność w Polsce). W trakcie rozmowy padło ciekawe stwierdzenie: że skoro spółka z pewnego tytułu zapłaciła już podatek w Polsce, to nie musi odprowadzać go w Niemczech. Bo przecież nie można zapłacić podatku dwa razy za to samo.

Niestety, musiałam klienta rozczarować…

Nie istnieje coś takiego, jak generalny zakaz podwójnego opodatkowania – ani w prawie polskim, ani niemieckim, ani na gruncie przepisów międzynarodowych.

 

Wiem, byłoby super, gdyby tak było… Istnieją przecież umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (wykaz takich umów, które zawarła Polska z innymi krajami znajduje się tutaj). Niestety, one nie są o tym, że jak się już zapłaciło podatek w jednym miejscu, to gdzie indziej on się nie należy 🙁 Są one raczej o tym, jak zaliczać zapłacony już w innym kraju podatek na poczet podatku do zapłaty w innym kraju. To znaczy, że stanowią one raczej wykaz wyjątków od zasady, że opodatkowanie może być podwójne.

Tak jest na przykład w przypadku podatku od spadków – bowiem umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy Polską a Niemcami nie dotyczy podatku od spadków i darowizn. Zatem może się zdarzyć tak, że od spadku otrzymanego za granicą podatek trzeba będzie zapłacić dwa razy: tam, gdzie mieszkał spadkodawca i tam, gdzie mieszka spadkobierca.

Ponieważ kwestie podatkowe są niełatwe i niosą za sobą poważne konsekwencje, zachęcam do każdorazowego zasięgnięcia porady wyspecjalizowanych prawników lub doradców podatkowych (w Niemczech – Steuerberater).

I nieco przewrotnie – życzę jak najwyższego podatku do zapłaty – bo to znaczy, że dochód był wysoki!

 

nakaz zapłaty - jak szybki może być sąd

Bild von Gino Crescoli auf Pixabay

Grudzień to czas podsumowań, może jeszcze zbiorę się do blogowego podsumowania, a na dziś chciałabym krótko podzielić się z Wami czymś, co naprawdę robi na mnie wrażenie.

W ciągu tego tygodnia dwa razy złożyłam w imieniu klientów wnioski o wydanie nakazu zapłaty – i już następnego dnia miałam informację z sądu, że nakaz został wydany.

Nie minęły nawet 24 godziny od złożenia wniosku! Jestem pod wrażeniem i chylę czoła przed sądem nakazowym w Berlinie – Wedding!

Oczywiście wnioski składam elektronicznie i sąd także elektronicznie informuje mnie o postępach sprawy.

Składanie pozwów lub wniosków o wydanie nakazu zapłaty w grudniu może mieć związek z upływającym z końcem roku terminem przedawnienia. W zeszłym roku pisałam o tym tutaj.

Przypominam, że 31 grudnia 2020 r. co do zasady przedawniają się roszczenia powstałe w 2017 r.

No chyba, że musisz zastosować polski termin przedawnienia, który może być krótszy, np. z umowy sprzedaży. Wtedy musisz już teraz ruszyć do sądu z niezapłaconymi fakturami z 2018 r. Pisałam o tym tutaj, zajrzyj koniecznie do tego wpisu!

Dziś 18 grudnia , jest jeszcze trochę czasu, żeby nie dopuścić do przedawnienia…

W razie potrzeby napisz do mnie za pomocą formularza:

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Marta Fandrey, LL.M. w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

     

    Przedawnienie roszczenia o zapłatę ceny z umowy sprzedaży w Polsce i w Niemczech

     

    Dawno mnie tu nie było, a dzisiejszy wpis dyktuje samo życie. Trafiły do mnie ostatnio dwa zapytania od moich ulubionych klientów, czyli polskich przedsiębiorców. Sprawy na pierwszy rzut oka bardzo proste: klient (polski przedsiębiorca) sprzedał towar do Niemiec, towar został przyjęty bez uwag, faktury wystawione, niestety pieniędzy klient nigdy nie zobaczył.

    Oczywiście, pozwanie takiego niesolidnego dłużnika w Niemczech ma swoje plusy: to na przykład szybkość niemieckiego wymiaru sprawiedliwości (o czym pisałam już tutaj).

    Również niemiecki termin przedawnienia roszczeń o zapłatę ceny z umowy sprzedaży jest bardziej łaskawy niż termin wynikający z polskiego kodeksu cywilnego, wynosi bowiem 3 lata od wymagalności i upływa z końcem roku kalendarzowego.

    Problem polega na tym, że jeśli strony nie dokonały wyboru prawa niemieckiego jako prawa właściwego (a kto porusza ten temat w rozmowach handlowych, jeśli nie zawiera umowy na piśmie?), ani żadna ze stron umowy nie zastosowała ogólnych warunków umów z takim zastrzeżeniem, to zgodnie z Art. 4 ust 1 a) rozporządzenia Rzym I prawem właściwym dla umowy sprzedaży jest prawo polskie, a więc roszczenia zgodnie z art. 554 kc w zw. art. 118 kc przedawnią się nie po trzech, a po dwóch latach! Czyli z upływem 31 grudnia 2020 r. przedawnione będą roszczenia z tytułu sprzedaży dokonanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy, których wymagalność nastąpiła w 2018 roku.

    I nie ma tu znaczenia, że możemy ich dochodzić przed niemieckim sądem. Jeśli dłużnik podniesie zarzut przedawnienia na podstawie polskiego prawa materialnego i będzie on uzasadniony, sprawę niestety przegramy.

    Zatem, przedsiębiorco, jeśli masz jeszcze zaległe faktury z 2018 roku, nie zwlekaj, kieruj sprawę do sądu!

    A na zdjęciu budynek sądu rejonowego i krajowego w Düsseldorfie – na pierwszym planie po prawej stronie skrzynka podawcza sądu, do której na pewno 31 grudnia ustawi się kolejka – w końcu wniesienie pozwu to najlepszy sposób na przerwanie biegu przedawnienia!

    Jak wygląda rynek usług prawnych w NiemczechDziś nieco inny wpis: niedawno miałam przyjemność przeprowadzić rozmowę na temat rynku usług prawnych w Niemczech z Rafałem Chmielewskim, właścicielem firmy web-lex, która wspiera mnie w prowadzeniu tego bloga. Serdecznie zapraszam do odsłuchania tej rozmowy w tym miejscu.

    Z rozmowy dowiesz się całkiem sporo o niemieckich realiach w branży prawnej i trochę o mojej działalności. Poza tym będziesz miał/-a okazję posłuchać mojego głosu i od czasu do czasu również chichotu 😉

    Pozdrawiam serdecznie!

    Przygotowuję się właśnie do nagrania rozmowy z Rafałem Chmielewskim, który pomaga mi w prowadzeniu tego bloga poprzez swoją firmę web.lex. Ponieważ Rafał zdradził mi kilka pytań, które będzie chciał mi jutro zadać, szperam w internecie i sprawdzam różne informacje. Już jakiś czas temu chciałam napisać o tym, jak długo trwają postępowania sądowe w Niemczech, a ponieważ właśnie wyszukałam stosowne statystyki, od razu je tu podsumuję. Ograniczam się do spraw cywilnych. Najnowsze dostępne statystyki zostały opublikowane w 2019 roku i dotyczą czasu do 2018 roku włącznie. W tym roku może to wyglądać inaczej, ponieważ w marcu i na początku kwietnia sądy częściowo odwoływały rozprawy z powodu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, ale wszystko powoli wraca do (nowej) normalności, o czym już pisałam w poprzednim wpisie.

    1. Procesy przed sądami rejonowymi

    W sądach rejonowych (Amtsgerichte) przeciętny czas trwania sprawy sądowej utrzymuje się od kilku lat na tym samym poziomie i wynosi 4,9 miesiąca. Sądy rejonowe rozpatrują głównie sprawy o wartości przedmiotu sporu do 5.000 euro, sprawy związane z umowami najmu, a także sprawy rodzinne (np. rozwody) – z tym, że statystyka ta spraw rodzinnych nie obejmuje. W sądach rejonowych działają także sądy rejestrowe, a te jak wynika z mojego doświadczenia działają bardzo szybko (wpis np. do rejestru handlowego w ciągu tygodnia od złożenia wniosku), więc takie sprawy mogą trochę zaniżać statystyczny wynik. Niemniej jednak, uważam, że perspektywa załatwienia sprawy w ciągu kilku miesięcy nie jest wcale taka zła.

    Co ciekawe, około 50% spraw zawisłych przed sądami rejonowymi kończy się już w ciągu pierwszych 3 miesięcy.

    Ze statystyk, które znalazłam dla Nadrenii – Północnej Westfalii (to jeden z największych i najliczniejszy pod względem liczby mieszkańców kraj związkowy) wynika, że w ciągu pierwszych 3 miesięcy zakończyło się 46,5% spraw, w ciągu następnych 3 miesięcy 25,6% spraw, a do 1 roku następne 19,3% spraw. Oznacza to, że ponad 90% spraw toczących się przed sądami rejonowymi kończy się przed upływem roku od ich wniesienia.

    2. Procesy przed sądami krajowymi

    Sądy krajowe (Landgerichte) rozpatrują w pierwszej instancji sprawy o wartości przedmiotu sporu powyżej 5.000 euro, są także sądem drugiej instancji. Już pisałam o tym, że przed tymi sądami obowiązuje przymus adwokacki, więc postępowanie prowadzone jest w profesjonalny sposób, przede wszystkim strony często przedstawiają swoje stanowisko na piśmie na początkowym etapie sprawy. Niestety, czas rozpatrywania spraw przez sądy krajowe rok w rok się wydłuża. W sprawach rozpatrywanych w pierwszej instancji wynosił w 2018 r. średnio 10,4 miesiąca, a w sprawach odwoławczych 7,2 miesiąca.

    W samej Nadrenii – Północnej Westfalii w ciągu pierwszych 3 miesięcy w pierwszej instancji zakończyło się 23,9% spraw, w ciągu następnych 3 miesięcy 19,8% spraw, a do 1 roku następne 29% spraw – czyli w ponad 70% spraw można liczyć na to, że zakończą się one przed upływem roku od ich wniesienia.

    3. Procesy przed wyższymi sądami krajowymi

    Wyższe sądy krajowe (Oberlandesgerichte) jako sądy odwoławcze potrzebowały w 2018 r. średnio 9,6 miesiąca na zakończenie sprawy. W Nadrenii Północnej – Westfalii prawie 75% spraw przed tymi sądami kończy się w ciągu roku, a ponad 95% spraw w ciągu dwóch lat.

    4. Ugody

    Na powyższe statystyki na pewno mają wpływ ugody zawierane przed sądem. W zależności od kraju związkowego, od ok. 10 do 25% spraw kończy się zawarciem ugody. Wpływ na to ma na pewno zarówno niemiecka procedura cywilna, która przewiduje praktycznie w każdym postępowaniu tzw. rozprawę pojednawczą (Güteverhandlung), postawa sędziów, którzy często przyjmują aktywną rolę podczas rozprawy pojednawczej, jak i obowiązkowy udział profesjonalnych pełnomocników w wielu prowadzonych postępowaniach.

    Na zdjęciu fragment kompleksu budynków sądowych we Frankfurcie nad Menem. Można się zgubić, budynki od A do E, a w każdym plątanina korytarzy.